środa, 10 lipca 2013

Polędwiczka w sosie pieczarkowym

Do dnia dzisiejszego polędwiczka była u nas rzadką (chciałoby się rzec: PRAWIE nigdy nie występującą) potrawą obiadową. Traktujemy ją jako danie z serii wykwintnych, na szczególne okazje. Skuszona pięknym wyglądem ze sklepowej lodówki, bez wahania sięgnęłam po porcję. Jako, że polędwica jest u nas rzadkim gościem, postanowiłam zainspirować się jakimś ekstra przepisem. W konsekwencji (co chyba nie jest dla Was zdzwieniem) pozmieniałam większość, i powstał przepis na miarę wykwintnego obiadu. Zdjęcia zupełnie nieeleganckie, ale wybaczcie - nie mogłam pozwolić sobie na długą sesję, kiedy wszyscy przy stole czekali tylko na NIĄ...

Składniki:
- polędwica wieprzowa (ok. 400 g),
- pieczarki (ok. 250 g),
- marynata do mięsa: oliwa, grubo mielony pieprz kolorowy, grubo mielona sól prowansalska,
- natka pietruszki,
- cebula,
- śmietanka kremowa (30%) - 2-3 łyżki,
- mąka do zagęszczenia sosu - opcjonalnie.

Dzień wcześniej marynujemy polędwicę: mięso myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, dokładnie smarujemy oliwą (pojemnik, w którym będzie się marynować także dokładnie smarujemy oliwą). Z każdej strony nacieramy mięso solą prowansalską i pieprzem (najlepiej bezpośrednio z młynka). Polędwica powinna być dokładnie pokryta przyprawami. Wkładamy ją do pojemnika, przykrywamy pokrywką i wstawiamy do lodówki na całą noc.
Następnego dnia mięso kroimy na ok. 1,5 cm kawałki i podsmażamy na patelni (nie dodajemy już tłuszczu). Gdy z każdej strony zmieni kolor, dodajemy cebulę pokrojoną na talarki (lub jak wolicie). Podsmażamy wszystko razem, mieszamy do momentu aż cebula się zeszkli. Po kilku minutach dodajemy umyte pieczarki - mniejsze wrzucamy w całości, większe kroimy na pół lub na ćwiartki. W razie potrzeby dolewamy wody (po wyparowaniu wody z pieczarek). Całość dusimy na mniejszym ogniu pod przykryciem (ok. 10 minut). Po tym czasie sos ewentualnie doprawiamy do smaku solą i pieprzem (ja doprawiłam delikatnie solą, choć marynata jest wystarczająca), zagęszczamy mąką i dolewamy śmietankę. Mieszamy, wrzucamy posiekaną natkę. Podajemy z ziemniakami i surówką. Smacznego!

24 komentarze:

  1. kocham ten klasyk:) zawsze smakuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero po śniadaniu a już bym obiadek taki zjadła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam po kolacji, kiedy przeglądam blogi :D

      Usuń
  3. Nie dziwi mnie krótka sesja,gdy taki frykas czeka na spożycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach mnie samej nie pozwalał na dłuższą sesję ;)

      Usuń
  4. Mmmm....
    To ja już pójdę zjeść moją konserwę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konserwy to samo zło, wpadnij do nas na obiad! Co prawda po polędwiczkach ani śladu, ale znajdzie się jakaś zupa i ogórek małosolny na deser ;)

      Usuń
  5. jak to fantastycznie wygląda:) na pewno smakowało tak samo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ten rodzaj mięsa i często u nas gości na stole... Nawet w lodówce mam jedną taką polędwiczkę z myślą o jutrze. Jak uda mi się upolować kurki, to będzie w wersji de lux ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kurkami to już w ogóle będzie fantastycznie! :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, gdybym miała więcej czasu byłoby zdecydowanie lepsze :) Na żywo było jeszcze apetyczniej :)

      Usuń
  8. To się nazywa superobiadek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja lubię tego typu dania. Obiad musiał być pyszny. Zdjęcie jest baaardzo apetyczne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo lubię :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo smaczny przepis. Ja podałam z tagiatelle :). PYCHA!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zrobiłam - była pyszna. Polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

drukuj