Przejdź do głównej zawartości

Koszyczek z ciasta drożdżowego

Koszyki robiłam przed Świętami, ale ze względu na ich przeznaczenie (prezentowe) nie mogłam wcześniej zamieścić tego wpisu. Nie byłoby wówczas takiej niespodzianki :). Koszyki zostały podarowane Rodzicom, i jak się okazało - oprócz funkcji ozdobnej, pełniły jeszcze jedną rolę. Z tego względu nie czekałam z tym wpisem do przyszłego roku. Wielkanoc już za nami, a koszyczki można upiec i wykorzystać w fajny sposób - jako koszyk do chleba na stole. Prezentuje się ciekawie, a po jednorazowym wykorzystaniu (np. w trakcie rodzinnego obiadu) można zjeść zawartość razem z koszykiem. Prawda, że to dobry pomysł?:). I jeszcze jedno - niech nie przeraża Was wykonanie - jest naprawdę łatwe i przyjemne! Wystarczy mieć okrągłe naczynie i dobre chęci :). Pomysł i przepis podpatrzone na blogu Śladami Słodkiej Babeczki.

Składniki (na 2 koszyki):
- 6 szklanek mąki pszennej,
- 38 g świeżych drożdży,
- 1/3 szklanki cukru,
- 1 i 1/2 szklanki ciepłego mleka,
- niecała łyżeczka soli,
- 1/3 szklanki oleju,
- 1 duże jajko,
- dodatkowo: 1 jajko do posmarowania, folia aluminiowa, naczynie/miska żaroodporne (okrągłe), małe wykałaczki.

I etap: zagniatanie ciasta.
Do miski wkładamy: rozkruszone drożdże, cukier, ciepłe (NIE GORĄCE!) mleko. Mieszamy trzepaczką do połączenia składników, zostawiamy na ok. 5 minut. W tym czasie przesiewamy mąkę i przygotowujemy resztę składników. Po upływie 5 minut dodajemy sól, olej, jajko i stopniowo mąkę. Mieszamy w misce dopóki będzie się dało, potem przekładamy na stolnicę i zagniatamy. Gdy ciasto będzie elastyczne i dobrze zagniecione, wkładamy ponownie do miski, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na ok. 1 godzinę. W tym czasie przygotowujemy miskę - zewnętrzną warstwę starannie wykładamy folią aluminiową.

II etap: zaplatanie i pieczenie.
Po upływie godziny, ciasto wyjmujemy na stolnicę, krótko zagniatamy. Dzielimy na połowę. Jeśli mamy jedno naczynie żaroodporne, musimy piec na dwa razy, zatem jedną połowę zostawiamy na stolnicy, drugą wkładamy ponownie do miski. Ciasto, które zostało na stolnicy dzielimy tak, by tworzyło nierówne 2 części, mniej więcej 1/4 i 3/4. Mniejszą część wkładamy do miski, większą rozwałkowujemy na prostokąt o grubości ok. 0,5 cm. Ostrym nożem kroimy na długie pasy o szerokości ok. 1-1,5 cm. Miskę wyłożoną od zewnątrz folią aluminiową stawiamy na blasze "do góry nogami". Od góry do dołu układamy ok. 5 pasków ciasta, łączymy na górze (najlepiej przez środek miski; pasy powinny być dłuższe od wysokości miski - pod wpływem zaplatania będą się skracały). Następnie przeplatamy na przemian dookoła miski kolejne paski - raz na pasku, raz pod, aż do wykończenia całości (jak na zdjęciu).

Tak przygotowany koszyk starannie smarujemy roztrzepanym jajkiem, a następnie wstawiamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy do zbrązowienia - ok. 20 minut.

III etap: studzenie.
Po upieczeniu koszyk musi całkowicie wystygnąć. Wówczas zdejmujemy go z miski, razem z folią. Folię bardzo ostrożnie odrywamy z wnętrza koszyka. Ostudzony można odwrócić tak, jak powinien stać, by się uformował. Czynność pieczenia drugiego koszyka powtarzamy tak, jak w II etapie.

IV etap: pieczenie rączki.
Pozostałą 1/4 część ciasta przeznaczonego na 1 koszyk krótko zagniatamy, rozwałkowujemy na grubość identyczną jak koszyk, a następnie dzielimy na 3 długie paski. Zaplatamy je w warkocz, a następnie układamy na tej samej misce, na której był pieczony koszyk (ponownie wyłożonej folią i odwróconej "do góry nogami"). Rączka powinna być uformowana w półokrąg i przebiegać przez środek miski. Smarujemy ją roztrzepanym jajkiem i pieczemy do zbrązowienia (krócej niż koszyk; w takiej samej temperaturze).
Po ostudzeniu ostrożnie zdejmujemy z miski.

V etap: składanie koszyka.
Do rączki ostrożnie wbijamy małą wykałaczkę tak, by drugą jej połowę wbić do koszyka. Najlepiej posłużyć się 2 lub 3 wykałaczkami na jedną stronę, wówczas będzie stabilniej się trzymała. Gotowy koszyk można udekorować serwetką. Smacznego :)

Komentarze

  1. Piękne, ależ z Ciebie zdolna bestia! I pracowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że bestia to się zgodzę, ale z tą zdolnością bym nie przesadzała :)

      Usuń
  2. Cudne sa a jakie pomyslowe... Szkoda ze zamiescilas je dopiero teraz ale rozumiem doskonale. Niedpodzianka to niespodzianka:-) naprawde mi sie podobaja:-) zrobilabym je na 100% na swieta;-) hm albo moze zrobie taki koszyczek np na imieniny mojej mamy a w srodku pieknie udekorowane babeczki? I do rego piekna czerwona kokarda?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały pomysł :) Chciałam zamieścić, ale sama rozumiesz ;) Taki koszyk można podawać na stół nie tylko w Wielkanoc, a w formie prezentowej z muffinkami w środku byłoby... fantastycznie!

      Usuń
  3. Jakie piękne te koszyki, żal byłoby mi zjadać takie cudo...

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest rękodzieło:) chyba nie zostanie zjedzony?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goście stanowczo zaprotestowali ;) Uznali, że szkoda jeść, tak więc pozostał ususzony ;)

      Usuń
  5. Wow! Szczęka mi opadła, naprawdę! Fantastyczny, rewelacyjny pomysł! Wykorzystam w przyszłym roku...........nie mogę się oprzeć muszę jeszcze raz WOW!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow... jestem pod ogromnym wrażeniem! wyglądają cudownie. Masz talent!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz :*

Popularne posty z tego bloga

Najlepszy dressing do sałaty

Sałatka z selerem konserwowym